Witajcie kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją filmu, na który wybrałam się z koleżanką.
Bardzo lubię horrory i oglądałam pierwszą część "Annabelle", jednak chyba żaden z horrorów jakie widziałam, nie zdołał wywołać u mnie strachu.
Cóż, żaden, pomijając film, o którym mowa w tym poście.
Mogę zdecydowanie powiedzieć, że był to najlepszy horror, jaki do tej pory widziałam, jednak jestem pewna, że nie obejrzę go nigdy więcej.
Kilka osób opuściło salę w czasie seansu, bo, cóż, naprawdę było czego się bać.
Wszystkie efekty, muzyka, dobór obsady, chyba nie dało się zrobić tego lepiej.
Moja recenzja jest z pewnością dziwna i chaotyczna, ale nie napiszę nawet o czym był film, bo naprawdę nie chcę sobie tego przypominać..
Podsumowując, jeśli lubicie horrory, takie naprawdę straszne, to zdecydowanie polecam.
To chyba na tyle w tym poście. Już niebawem post na temat Kraków Live Festival!
"'Cause we built a picture made for frames
We live in chemistry away from all the wasted time and taste"
~ Waterparks (moja nowa miłość)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz